• Cześć!

    Jeśli lubisz dobry design, robisz internety

    lub po prostu interesujesz się zarządzaniem to strona dla Ciebie!

    Przejdź do bloga
1
/
3
/

10rano to

Tematyka bloga na pierwszy rzut oka jest dość rozległa, ale siedząc w tych tematach niejako stwierdzam, że bardzo się z sobą łączą. Razem tworząc unikalną mieszankę.

Marketing

Marketing to bardzo obszerna, ale zarówno ciekawa dziedzina. Każdego dnia można go odkrywać na nowo, bo dobry marketing to nie dzieło przypadku.

Zarządzanie

Kolejny obszar moich zainteresowań, również bardzo obszerny jak marketing. Tak naprawdę każdy z nas codziennie zarządza, mniej lub bardziej świadomie ;)

Grafika

Z „grafiką” za pan brat od najmłodszych lat w wersji analogowej. Aktualnie wolę wersję elektroniczną, ale nadal nie stronię od ołówka, bo dobra grafika jest jak magnez.

Internety

Każdego dnia nas zaskakują, warto trzymać rękę na pulsie i być na bieżąco z tym co się dzieje w świecie wirtualnym. Nie zapominaj jednak o świecie rzeczywistym ;)

UX

„Jeśli coś jest funkcjonalne to znaczy że: człowiek o przeciętnych umiejętnościach i doświadczeniu potrafi się domyślić, w jaki sposób posługiwać się daną rzeczą (…). To jest na prawdę proste.”

Ostatnie Realizacje

All
0
Logo
0
Materiały reklamowe
0
Okładki / Plakaty
0

Music is the key #plakat

Okładki / Plakaty
 0

VA – Consequences 2 cover

Okładki / Plakaty
 0

Mintz Sterne EP cover

Okładki / Plakaty
 0

EXRC014 cover

Okładki / Plakaty
 0

EXRV010 cover

Okładki / Plakaty
 0

Tanztone Cover

Okładki / Plakaty
 0

EXRV009 cover

Okładki / Plakaty
 0

Zobacz również

Udajesz czy śmiejesz się na prawdę?!

Maj 19, 2016
Czy zastanowiło Cię kiedyś czym naprawdę jest śmiech? Pomyśl o tych dźwiękach… serio są bardzo prymitywne, a czasem nawet przypominają odgłosy zwierząt. Jednakże wbrew pozorom robimy to zupełnie inaczej niż one. Bo śmiech jest jest zaraźliwy, ale ma również różne rodzaje. Pociesze Cię, z wiekiem nabierasz wprawy i coraz bardziej je rozpoznajesz. O tym i o wielu innych ciekawostkach na temat śmiechu dowiesz się od Sophie Scott z filmu poniżej. Jeśli nie chcesz być ponurakiem na starość włącz play. Ps. Jeśli film o macho Cię nie rozśmieszył to znaczy, że zaczynasz być ponurakiem.

Czy warto kupić Macbook’a? Wrażenia po roku użytkowania

Maj 9, 2016
Na wstępie zaznaczam, że nie jest to wpis sponsorowany i nie jestem żadnym psychofanem marki Apple. Na co dzień korzystam zarówno z OS’a jak i Windows’a, nie obcy jest mi również Linux. Jeśli masz okazję śledzić moje poczynania to zauważysz, że bardzo lubię zmiany oraz eksperymenty. W ramach nowych doświadczeń w zeszłym roku postanowiłem poznać bliżej cały ekosystem Apple, z którym zdecydowałem się zostać na dłużej. Jak długo? Zobaczymy. Niewinne początki Z Apple pierwszy raz spotkałem się w latach 2010-2011 kiedy to próbowałem swoich sił w graniu live act’ów. Później przez chwilę miałem przyjemność grania z kontrolera Traktora S4, ale jakoś nie przypadło mi to do gustu i wróciłem do płyt winylowych z którymi jestem do dziś. Wtedy moje obcowanie z Macbook’iem było bardzo małe i nie należało do jakiś super wrażeń, aczkolwiek laptop był dość wydajny do czynności, które musiał wykonywać. Z tego okresu jedno zapamiętałem, laptop bardzo się grzał. Czas na zmianę Początek roku 2015 Windows jak i Android zaczyna mi mocno psuć nerwy, dlatego postanawiam dać jeszcze raz szanse Apple. Szybki rekonesans w tym co jest dostępne w internetach i udało mi się zakupić praktycznie nowego Macbook’a Air. Po odpakowaniu kartonika od razu zauważam różnice między tym co miałem kilka lat wcześniej. Pierwsze wrażenia jak najbardziej na plus, może też dlatego, że powoli Windows zaczyna mnie męczyć. Na początku oczywiście nie jest łatwo, cały ekosystem muszę przypomnieć sobie na nowo. Wielokrotnie myląc się w skrótach klawiszowych (ah… te nasze przyzwyczajenia). Jednakże po dłuższym używaniu jednocześnie obu systemów nie mam problemu z szybkim przerzuceniem pomiędzy nimi. Natomiast krótki romans z Macbookiem przerodził się w trochę dłuższy romans. Plusy jakie zauważyłem podczas użytkowania Po co i komu produkty Apple? W internetach ostatnio burzliwe dyskusje na temat tego, że Apple się kończy, że brak innowacyjnych produktów usług i nowych wypasionych ficzerów, że bardzo brakuje Jobsa… że Tim jest słaby itd. Te dyskusje mogę porównać do rozmów na temat tego co jest lepsze winyl czy mp3? W obu przypadkach każdy może mieć racje. Natomiast prawda leży zawsze gdzieś pośrodku. Aby po części zrozumieć obecną strategię Apple zerknij na artykuł Pawła. Oczywiście każdy sprzęt ma swoich zwolenników i przeciwników tak było i będzie. Więc zanim zakupisz cokolwiek zastanów się na czym Ci zależy i jakie masz wymagania. Pamiętaj również o jednej ważnej rzeczy, aby wyrobić sobie zdanie najpierw przetestuj i zrozum filozofie działania, a potem dyskutuj. Jedno mogę Ci zapewnić nie wychodząc poza swoją strefę komfortu nie poszerzysz swoich horyzontów. A wracając do postawionego pytania – myślę, że dla każdego. A Ty jakie masz doświadczenia z sprzętami tej marki? Daj znać w komentarzach.

Czy wiedza jest nową ropą naftową?

Luty 1, 2016
Każdego dnia zalewani jesteśmy bardzo dużą ilością informacji. Sztuką jest wyselekcjonować tą najbardziej wartościową i zrobić z niej użytek. Czy to oznacza, że właśnie wiedza jest nową ropą naftową? W niektórych dziedzinach na pewno tak! Dziś postaram się Tobie przybliżyć czym tak naprawdę jest wiedza. Dużą część roku 2015 poświęciłem na swoją pracę magisterską, która opierała się na zarządzaniu wiedzą. W związku z tym mam sporo przemyśleń na ten temat oraz ciekawych wniosków, które będę się starał sukcesywnie przemycać na blogu. Ok przejdźmy do rzeczy na wiedzę składa się tak naprawdę kilka czynników, które postaram się wyjaśnić, aby to lepiej zrozumieć spójrz najpierw na grafikę poniżej. Jak widzisz podstawą wiedzy są informacje. Natomiast informacje to nic innego jak uporządkowane dane oraz istotne czynniki, które wykorzystujemy do podejmowania decyzji. Na przykład wiedzy nie znajdziesz w tym wpisie, ponieważ zawiera on tylko informacje. Natomiast jeśli te informacje wykorzystasz do konkretnego zadania można mówić wtedy o zastosowaniu wiedzy. W związku z tym wiedzę można określić jako, użytkową informację. Zdobyta wiedza pozwala podejmować decyzje oraz wnosi istotny wkład w twórcze myślenie. Dzieje się tak wtedy, kiedy informacja dociera we właściwej formie, o stosownej porze do właściwego miejsca. Wiedza zapewnia Ci większą skuteczność działań i zdolność przewidywania skutków niż dane czy informacje. Natomiast sama wiedza dzieli się jeszcze na wiedzę jawną oraz wiedzę ukrytą. Wiedza jawna jest po prostu jawna, tłumaczyć chyba nie trzeba (jeśli tak to zapraszam do dyskusji w komentarzach). Wiedza ukryta to bardziej skomplikowany proces, bo tak naprawdę każdy z nas posiada unikalną wiedzę, która jest kapitałem intelektualnym. Na tą wiedzę składają się zdobyte informacje, doświadczenia, popełniane błędy oraz przemyślenia. Tak samo jest również w przedsiębiorstwach, tam dopiero ilość informacji, danych i wiedzy jest przerażająca. Sprawne zarządzanie tą sferą przyczynia się do efektywnego wzrostu, a dobre zidentyfikowanie jej zapobiega efektowi „wywarzania otwartych drzwi”. Wiele firm z tymi problemami boryka się na co dzień – często nawet nie zdają sobie z tego sprawy, ale to temat na osobny wpis. A jak w Twojej firmie zarządza się wiedzą? Czy w ogóle istnieje świadomość zarządzania wiedzą? Zapraszam do dyskusji na ten temat. W kolejnych wpisach z tej serii postaram się przybliżyć bardziej inne aspekty tego zagadnienia, które jest bardzo złożone, ale z perspektywy długofalowej daje bardzo dobre efekty.

Co po roku „blogowania”?

Październik 1, 2015
Ponad rok temu uruchomiłem swojego bloga blog 10rano. Przyszedł czas na małe podsumowanie. Czy się udało? Odpowiedź nie jest taka trywialna jak by się wydawało. Na pewno z jednej rzeczy jestem zadowolony – z tego, że blog  wystartował i dzięki temu mogłem zdobyć kolejne wartościowe doświadczenie. Jest taki moment.. Tak jak wspomniałem w pierwszym wpisie na tym blogu. Nigdy nie jest dobry moment na wystartowanie bloga. Zawsze jest coś innego do zrobienia, inne projekty, ciekawe tematy, ale pomimo nie sprzyjających wiatrów postanowiłem go odpalić i wyszło to na dobre. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie udało mi się osiągnąć wiele, chociaż wynik 27 wpisów nie jest, aż taki zły! Miałem nadzieję, że uda mi się pogodzić rozwój 10rano z pisaniem pracy magisterskiej i codziennej pracy. Jednak w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że taki multitasking nie jest dobry dla mnie. Wyraźny niedoczas dał o sobie znać i w dobrym momencie „zawiesiłem” pisanie na blogu. Odbiło by się to na jakości, a tego nie chciałem. Zresztą myślę, że każdy z nas ma taki moment gdzie należy przystopować, zatrzymać się, poukładać pewne sprawy, pozamykać tematy i zebrać się w sobie, aby wrócić ze zdwojoną siła i energią. Zacytuje komentarz Maćka: „to, że lew nie ryczy, to nie znaczy, że śpi”. Coś w tym jest! Co udało się osiągnąć? W tak krótkim czasie nie za wiele. Chociaż dwa sukcesy mogę do tego zaliczyć. Pierwsza z nich to pewna ewolucja samego bloga. Na przestrzeni tego roku czasu blog cały czas w pewnym sensie się rozwija i ewoluuje. W tym obszarze mam jeszcze wiele do zrobienia, ale już jest w miarę dobrze. Lubię zmiany i też to widać na samym blogu. Kolejnym sukcesem dla mnie było opublikowanie zestawienia kolorystycznego naszej polskiej blogosfery. Post w ciągu kilku dni zanotował prawie 400 unikalnych odsłon, plus kilka udostępnień w socialmediach. Również dość dobry odzew otrzymałem od blogerów, którzy znaleźli się w zestawieniu. Całkiem niezły wynik jak na nowy blog. Zdaję sobie również sprawę, że to zestawienie nie było doskonałe i po opublikowaniu otrzymałem też trochę konstruktywnej krytyki, którą mam zamiary wykorzystać w przyszłości. Co powiecie na takie zestawienie raz w roku? Czas pokaże. Blogowanie to ciężki chleb. Dziennie na świecie powstaje pewnie z kilkanaście jak nie kilkadziesiąt blogów. Niestety tylko kilka z nich przetrwa pierwsze trzy miesiące od założenia, a jeszcze mniejsza garstka przetrwa rok i dłużej. Z jednej sprawy jednak trzeba sobie zdawać sprawę, żeby coś osiągnąć na tym polu trzeba po prostu przygotować się na ciężką harówkę, szczególnie na samym początku. Może i z zewnątrz blogosfera wygląda kolorowo, przecież bloger tylko publikuje wpisy i nic więcej nie robi. Otóż nie, przygotowanie wartościowych treści to czasem nawet kilka godzin poszukiwań danych i informacji. Do tego dochodzi jeszcze formatowanie, jakaś grafika oraz inne wodotryski. Jak już opublikujemy wpis to tylko połowa sukcesu chyba, że chcesz pisać do szuflady. Dystrybucja treści jest równie ważna co samo jego stworzenie. Kolejny krok Przygoda z 10rano trwa dalej. Nie będę nic obiecywał, bo to najzwyczajniej nie ma sensu, ale od tej pory możesz spodziewać się

Logo staje się proste

Sierpień 3, 2015
W ostatnim czasie wyraźnie zauważalnym trendem w wizerunku marek jest zmiana logo. Zmieniają je zarówno te mniejsze firmy jak i te większe. Część z nich po prostu chce być w trendzie, a część z nich podąża po prostu za duchem czasu. Ponieważ bardzo złożone logo nie zawsze dobrze prezentuje się na urządzeniach mobilnych.  Dobre logo cechuje się prostym wzorem, który jest łatwy do zapamiętania, a jednocześnie identyfikuje markę. Ponieważ jest to jeden z najważniejszych elementów identyfikacji wizualnej, warto się do niego przyłożyć. Natomiast do tej całej układanki w tej chwili dochodzi jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, która wcześniej była traktowana po macoszemu. Mianowicie logo powinno być dostosowane również do urządzeń mobilnych. Pamiętaj jednak, że należy zachować pomiędzy tym wszystkim również zdrowy rozsądek. Mobile first? Ok można by powiedzieć, że duża część konsumentów w niedalekim czasie będzie korzystać tylko ze smartfonów jeśli chodzi o kontakt z światem zewnętrznym. Ale czy to oznacza, że nowe logo powinno być dostosowane tylko i wyłącznie na te urządzenia? Wydaje mi się, że nie do końca. Niestety to wszystko zależy od tego co to za produkt/usługa. Ponieważ jeśli dostosujesz logo do mobilnego świata, a na produktach w realu nie będzie się prezentować za dobrze to co wtedy? Sam widzę po logo 10rano, że nie do końca dobrze wygląda na smartfonie. Więc pewnie w niedługim czasie przejdzie proces ewolucji, ale o tym niebawem. Minimalizm Trendy w grafice występują prawie tak samo jak w modzie. Był okres gdzie logo nie było ważne, a liczył się głównie produkt. Był okres również gdzie wszystkie produkty emanowały nim wręcz na każdym kroku. Produkt bez logo, to nie produkt. Konsumenci kupowali produkty czasem tylko dla logo. W tej chwili wyraźnie widać trend na minimalizm w formie. Logo w minimalnej formie lub jego brak w widocznym miejscu. Niektóre marki oczywiście mogą sobie na to pozwolić ponieważ ich kolory i układy graficzne są na tyle rozpoznawalne, że nie potrzebują logo na produkcie. A pomimo tego i tak wiesz z jaką marką masz do czynienia. Tak jak limitowane puszki coli poniżej. Logo, które stało się prostsze Poniżej przygotowałem kilka porównań marek, które zmieniły logo w ostatnim czasie. Zaczynamy.   Jak widzisz powyżej większość nowych logo to po prostu, proste logo. Większość efektów zostało spłaszczonych. Coraz więcej pastelowych kolorów. Wyraźnie się odchodzi również od gradientów oraz wielu kolorów. Zwróć uwagę też na widoczność i czytelność napisów. Warto trzymać rękę na pulsie. Sprawdź jak Twoje logo prezentuje się również na innych urządzeniach i zdecyduj co dalej. Decyzja należy do Ciebie. Aha i jeszcze jedno: Do przeczytania. Robert

Nie mam pomysłu na tytuł tego artykułu

Lipiec 29, 2015
    Ładowanie treści artykułu w toku…         Czytaj dalej…         Przewiń dalej…         Jeszcze tylko trochę…       Dobra to tylko taki mały żarcik. Tak na prawdę nie mam pomysłu zarówno na sam tytuł  jak i na jego treść, ale ostatnio chodzi za mną dość mocno jeden cytat. Mianowicie „Przekuj porażkę w sukces” pochodzący z książki Cokolwiek myślisz pomyśl eintorwdo. I właśnie to czynie. Ponieważ można by było powiedzieć, że taka długa przerwa w pisaniu to porażka. Można by również porównać tytuł tego artykułu do porażki. Tak samo treść. Sam ten wpis, a raczej jego namiastka to tak na prawdę wstęp do czegoś innego. Do eksperymentu, który rozpoczął się jakiś czas temu. Z pewnych względów musiałem go przerwać, ale powracam mądrzejszy o zdobyte doświadczenia i wiedzę. Lubię zmiany, pojawią się niedługo na blogu. Zresztą będą pojawiać się cały czas, bo warto się zmieniać, bo świat w okół nas się bardzo dynamicznie zmienia. To było by na tyle. Do przeczytania. Robert Porażka. Nie miałem pomysłu na ten artykuł. 

Nie każ mi myśleć!

Maj 20, 2015
Rynek stron internetowych i aplikacji jest nasycony do granic możliwości. Użytkownicy mogą wybierać spośród setek produktów spełniających ich potrzeby. Jak sprawić, żeby wybrali właśnie Twoją witrynę lub aplikację? Jak przebić się na trudnym rynku i odnieść sukces? Na te pytania znajdziesz wiele odpowiedzi, ale najprostsza składa się z dwóch liter – UX! Tymi właśnie słowami Steve Krug zachęca do zapoznania się z książką Nie każ mi myśleć! O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych. Jakiś czas temu trafiłem na tą pozycję i na początku trochę się wahałem czy ją kupić. Stwierdziłem jednak, że warto uporządkować swoją wiedzę na ten temat i skonfrontować z trochę innym punktem widzenia. Po przeczytaniu wcale nie żałuję. Czyta się ją lekko i co ważne szybko. W moim przypadku był to jeden wieczór. Dodatkowo sporo w niej przykładów,anegdot oraz śmiesznych rysunków. Ta książka to tak naprawdę pozycja obowiązkowa dla każdego, kto ma jakąkolwiek styczność z użytecznością stron internetowych czy też blogów. User experience i życiowe podejście to dwie kwestie, o których moim zdaniem autorzy stron bardzo często zapominają. Cały czas będę powtarzał, że jeśli chodzi o świadomość ludzi na temat tworzenia stron jest jeszcze wiele do zrobienia. Zarówno jeśli chodzi  o strony firmowe, portale czy też blogosferę króluje w dalszym ciągu kopiowanie. Niestety nie jest to dobre. Dlaczego?  Ponieważ to co sprawdza się u kogoś, nie koniecznie musi sprawdzić się na Twojej stronie. Jeśli czytasz mojego bloga, możesz sam zauważyć, że coraz częściej wprowadzam do niego zmiany. Jest to naturalny proces rozwoju, który powinien być ciągły. Zmiany te podparte są obserwacjami, zmianami na rynku jak i różnego typu testami. Problem ten szerzej opisałem we wpisie blogerze testuj do cholery?! W przypadku poprawiania przydatności stron jest oczywiście mnóstwo rzeczy, o których warto wiedzieć. Ponieważ proces projektowania jak i rozwijania stron jest bardzo złożony i tak na prawdę na większość pojawiających się pytań odpowiedź brzmi „To zależy„. W przypadku tej jak by nie było cienkiej książce autor ograniczył liczbę zagadnień do tych najważniejszych i podstawowych. Co tak naprawdę daje podwaliny do tego, aby rozwijać i pogłębiać zdobytą wiedzę. Część z opisywanych zagadnień w książce można również wykorzystać w innych dziedzinach, a tak na prawdę ogranicza Cię tylko Twoja wyobraźnia. Ciągłe testowanie i poprawianie użyteczności oraz dostosowywanie stron do możliwości percepcyjnych użytkowników to dwie rzeczy, które najbardziej zapadły mi w pamięci po przeczytaniu tej książki. W dzisiejszych czasach ludzie oczekują od stron internetowych nie tylko dobrej i ładnie opakowanej treści, coraz częściej liczy się szybki dostęp oraz trafność wyników wyszukiwania. Dzięki takiemu rozwiązaniu oszczędzają swój cenny czas. Warto więc śledzić trendy, przyglądać się większym, ale również kreować swoje indywidualne rozwiązania. Podsumowując zacytuję kolejny fragment książki.